W rejonie Góry Św. Heleny, w stanie Waszyngton, trwa dramatyczna akcja ratunkowa. Ratownicy próbują dotrzeć do turysty, który spadł 1500 stóp w dół krateru czynnego wulkanu – informuje serwis CNN. 52-latek wyszedł na szczyt góry wraz z innym turystą, po czym zbliżył się na skraj krateru wulkanu. Pozując do zdjęcia nie zachował jednak należytej ostrożności i wpadł do środka krateru.
Jak poinformował Dave Cox, rzecznik biura szeryfa hrabstwa Skamania, turysta nie spadł na sam dół krateru. Ratownicy, którzy podjęli już pierwsze próby wydobycia mężczyzny oświadczyli, że widzieli z helikoptera iż mężczyzna żyje i rusza się. - Mamy nadzieję, że nie odniósł ciężkich ran i zdążymy wydobyć go na czas – stwierdził Cox.
Członkowie straży przybrzeżnej z Astorii (Oregon) gromadzą sprzęt, który będzie niezbędny dla uratowania feralnego turysty. Akcję ratowniczą utrudnia jednak silny wiatr.
Góra Św. Heleny to czynny wulkan. 18 maja 1980 roku doszło do wielkiej erupcji, która zabiła 57 osób znajdujących się w okolicy.
Tłumaczenie: Onet.pl
Czy da się wyeliminować turystów bez wyobraźni?
Zima wciąż nie chce ustąpić - Wasze zdjęcia
Zrodlo: http://wiadomosci.onet.pl |